oOo Moja Mydlarnia oOo


Zacznę od tego, że od wielu lat nie używałam mydeł w kostce, praktycznie od dzieciństwa po nie nie sięgałam. Forma płynna okazała się bardziej praktyczna, a także higieniczna (wypadku gdy z mydła korzysta więcej niż jedna osoba), w dodatku mniej kłopotliwa (ślady po mydle przestały być problemem). Jednak ostatnio coś mnie naszło. Dlatego nabyłam kilka kostkowych mydełek (jedno dostałam w prezencie).



Tołpa, Spa Bio Harmony, Mydło borowinowe do odnowy biologicznej z 1,7% borowiny



Mydło ma zapach lawendowy z lekką domieszką (szałwii?). Co prawda nie przepadam za zapachem lawendy (kojarzy mi się z kulkami na mole z szafy babci;) jednak w tym wydaniu zapach mi się spodobał. Przyznam, że do zakupu skusiło mnie opakowanie i nazwa. Mydło borowinowe? Super! Poczuje się jak w sanatorium, w końcu borowina cytując za Wikipedią  stosowana jest w leczeniu chorób reumatycznych, schorzeń ginekologicznych i niektórych chorób narządów wewnętrznych. Jednym słowem zaszkodzić nie powinna.
Kąpiel z tym mydełkiem była bardzo przyjemna. Nie pieniło się jakoś super, ale w końcu pozbawione jest SLS - u, a co najważniejsze oleju parafinowego, który ostatnio dodają prawie do wszystkiego...
Przyznam, że w czasie kąpieli i po niej czułam się zrelaksowana. Skóra po kąpiel była miła w dotyku, gładka jednak trochę przesuszona (dlatego mydełka nie będę stosować częściej niż raz w tygodniu). W moim przypadku bez masełka do ciała się nie obyło. Trudno określić czy eliminuje toksyny, oczywiście bardzo bym się z tego faktu cieszyła.
Użyłam mydełka również do umycia twarzy i całkiem dobrze się w tej roli spisało, chociaż oczywiście musiałam twarz nawilżyć. Czytałam, że kilku dziewczyną pomogło wyrównać koloryt skóry i pozbyć się niedoskonałości.

Barwa, Siarkowa Moc, Mydło antybakteryjne




Mydełko o bardzo charakterystycznym zapachu - siarkowym. Nie jest on jednak nie do zniesienia. Wiadomo nie pachnie konwaliami, ale chwilkę z nim można wytrzymać. Jeżeli chodzi o efekty. Stosuję go już dość długo ale raczej z doskoku niż regularnie (troszkę za bardzo wysusza żebym stosowała je codziennie). Przyznam, że całkiem fajnie się sprawdza. Pomaga uspokoić wykwity skórne (które zdarzają się u mnie w czasie PMS), bardzo dobrze oczyszcza skórę. Jednak podobnie jak poprzednie mydełko, wysusza skórę dlatego nie obędzie się bez zastosowania dobrego kremu nawilżającego. Nie jest specjalnie drogie, a do tego bardzo wydajne. Myślę, że jeżeli macie problemy z trądzikiem to warto go wypróbować szczególnie przy skórze tłustej lub mieszanej. Wielu osobom pomogło.

Sea of SPA, mydło antycellulitowe z minerałami z Morza Martwego




O tym mydle pisałam Wam już w TYM poście. Z tych trzech mydełek, to zdecydowanie najmniej wysuszyło moją skórę. Te małe czarne drobinki są wyczuwalne w czasie mycia i działają na zasadzie peelingu. Zapach ma typowo mydlany, ze względu na naturalne składniki dość słabo się pieni. Myślę, że będę do niego co jakiś czas wracać, w końcu przybyło do mnie aż z Izraela :)

Występuje w kilku rodzajach:


Trzeba przyznać, że mydła w kostce są w dużej większości bardzo wydajne.

Znacie jakieś mydełko w kostce godne polecenia?