Testuje kosmetyki z UK: Cowshed, Wild Cow Invigorating Body Lotion /cz. 1/


Dziś pierwszy na moim blogu kosmetyk z UK. Nie wiem czy zauważyłyście w tytule posta, ale nazwa po przetłumaczeniu to  "Dzika Krowa - odżywczy balsam do ciała".



Od producenta (z moim tłumaczeniem):

Balsam Dzika Krowa jest idealny, gdy chcesz, rozpocząć dzień na wysokich obrotach lub noc z hukiem.

• odżywczy balsam do ciała, orientalny zapach
• olejek z palczatka, imbiru i rozmarynu
• najwyższej jakości masło Shea i masło Kakaowe, nawilżają i odżywiają skórę
• wykonane w Anglii przy użyciu naturalnych składników

Jeżeli chcecie zobaczyć więcej produktów z tej firmy zajrzyjcie TU


Skład:




Obiecane substancje aktywne znajdują się dość wysoko w składzie, zaraz po wodzie, emolientcie tłustym, estrze kwasu stearynowego i gliceryny, alkoholu tłuszczowym, glicerynie, kwasie stearynowy (substancja natłuszczającej), fenoksyetanolu (substancji konserwującej, dozwolonej w określonym stężeniu), sorbinianie potasu.

Znajdziemy tu między innymi wsponiane w opisie Masło Shea i Kakaowe, Witaminę E, Olejek eteryczny pomarańczowy, Panthenol, Olejek z Palczatki pogiętej, Sok z aloesu, Olejek grejpfrutowy, bazyliowy, rozmarynowy i imbirowy.


Moje wrażenia:



Jeżeli chodzi o zapach, to wyczuwam mocno olejek rozmarynowy i właściwie nic po za nim.

Balsam dobrze się rozprowadza, ma bogatą, treściwą konsystencje - świetnie nawilża.
Nie powoduje pieczenia stosowany zaraz po goleniu, koi suchą skórę nie pozostawia klejącej warstwy, skóra pozostaje miła w dotyku.