DIY: Wcierka z kozieradki - EFEKTY


Dziś właśnie mija trzy tygodnie używania przeze mnie wcierki z kozieradki. Jeżeli ciekawe jesteście jak się u mnie sprawdziła zapraszam do dalszego czytania :)


Wcierkę zaczęłam stosować 10 listopada bieżącego roku. Pisałam Wam o tym w opublikowanym wtedy wpisie. Starałam się o niej pamiętać codziennie. Mam na to dobry sposób - kładę buteleczkę w widocznym miejscu. Sama mi o sobie przypomina. Wcierkę przyrządzałam dwa razy. Najpierw wlałam ją do butelki z atomizerem. 


Niestety średnio mi się to rozwiązanie sprawdzało - spryskiwacz się zacinał. Przy drugim podejściu sięgnęłam po szklaną buteleczkę z dużym otworem. Nalewałam na dłoń odrobinę i i wcierałam we skalp. Odczuwałam lekkie i przyjemne rozgrzewanie skalpu.

ZAPACH? Trzeba przyznać, że jest dość specyficzny. Na całe szczęście szybko się ulatnia. Mój mąż ani razu się na niego nie skarżył. A zapach SESY jednak mu przeszkadzał. Ja również nie czułam dyskomfortu związanego z tym zapachem. Nie zapałałam do niego miłością ale przyzwyczaiłam się do tej chwilowej niedogodności. Niektórzy piją nawet napar z kozieradki i dają radę ;)

EFEKTY? Po 10 dniach regularnego stosowania wcierki zauważyłam pierwsze realne, namacalne efekty. Włosy zdecydowanie mniej. Chociaż już po pierwszych dniach widać było, że wcierka ogranicza to wypadnie. Przy każdorazowym myciu włosów, traciłam ich coraz mniej. Bardzo mnie to cieszy. Myślę, że tak o 4/5 wypada mi mniej włosów. Widzę to także i na co dzień. Nie muszę już co chwilę odkurzać włosów z podłogi, zdarzają się sporadycznie. Skalp jest w bardzo dobrej kondycji, nie swędzi, jest nawilżony. Co ciekawe wcierka zmniejszyła również jego przetłuszczanie się. Wcierka ładnie odbija włosy od nasady, nie jest tłusta.

Jeżeli macie problem z nadmiernym wypadaniem włosów polecam spróbować wcierki z kozieradki. Na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc. Czytałam już o niej wiele pochlebnych opinii i również u mnie się sprawdziła. Jest bajecznie tania (opakowanie ok. 3 zł - wystarcza na sporządzenie wielu porcji). Mam zamiar do niej wrócić po jakimś tygodniu - może dwóch przerwy. Jak do tej pory nic lepszego na wypadanie włosów nie stosowałam. Uwierzcie w niesamowitą siłę natury!