Sposób na cienie pod oczami?


Postanowiłam wypróbować sposób na cienie pod oczami polecany przez Farah Dhukai. Jak się sprawdził, możecie zobaczyć w dzisiejszym poście. ZAPRASZAM :)




Aby przygotować widoczną galaretkę potrzebujemy pół szakalnki wody, torebkę czarnej herbaty (lub kawę) oraz mąkę ziemniaczaną. 



Kofeina (teina) zawarta w herbacie zmniejsza obrzęki, poprawia krążenie, przeciwzmarszczkowo, skrobia ziemniaczana dodatkowo odżywia. 

Do garnka wlewamy pół szklanki wody, gdy zaczyna wrzeć wrzucamy torebkę herbaty - trzymając cały czas na ogniu - dodajemy łyżkę skrobi. Całość mieszamy do momentu utworzenia się galaretki.

Gotową galaretkę przekładamy do miseczki i czekamy, aż ostygnie.


No i co? No i pomimo przesiania, zrobiły mi się grudki, a właściwie niezłe grudy ;D Ale stwierdziłam, że przecież jeść tego nie będę, a właściwości się nie zmieniają. Zastanawiam się czy nie lepiej by to wyszło gdyby taki wystudzony już napar połączyć z mąką i wtedy zagotować, cóż będę kombinować w przyszłości.



Galaretkę delikatnie nadkładamy na cienie pod oczami. Zgodnie z przepisem należy poczekać, aż zastygnie i wtedy delikatnie ją oderwać. Jednak ze względu na grudki stwierdziłam, że pewnie się to nie uda, więc po ok. 20 minutach galaretkę po prostu zmylam.


Efekt?



Nie wiem czy dostrzegacie jakąś różnice za zdjęciu. Ja "na żywo" pewną różnicę zaobserwowałam, może nie jakąś ogromną ale rzeczywiście istniejącą. Zostało mi jeszcze sporo galaretki więc jutro będę robić kolejne podejście. Po zmyciu/oderwaniu maseczki dobrze zaaplikować krem pod oczy.