Niedzielne piwko czyli piwna płukanka

Już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem wypróbowania płukanki piwnej na moich włosach. W końcu się skusiłam, a o efektach napiszę Wam w dzisiejszym wpisie.



Białko słodu i chmielu znajdujące się w piwie regenerują ubytki znajdujące się w obrębie struktury naszych włosów. Co więcej w piwie znajduje się witaminy z grupy B, które wzmacniają osłabione włosy. Zawarta w piwie maltoza i sacharoza to cukry, które nadadzą włosom niezwykły połysk.

źródło: portal.abczdrowie.pl

Co potrzeba nam do sporządzenia płukanki piwnej? Tak zgadłyście - piwa! Wybieramy piwo jasne, polecam nie używać jednak piw z najniższej możliwej półki a raczej tej przynajmniej średniej. Osobiście użyłam piwa typu pilzner. Piwo przed użyciem należy wygazować. Czyli otwieramy piwo, przelewamy przelewamy do kufla i odstawiamy na kilka godziny. Moje przeleżało delikatnie przykryte płytą CD (co by nic do niego nie wpadło) przez całą noc. Piwo mieszamy w proporcji mniej więcej 1:1 z ostudzoną przegotowaną wodą. Polecam przelać piwo do plastikowej butelki i dolać do niej wody, całość zamieszać. Ogólnie polecam Wam przygotowywaną płukankę wlać do takiej plastikowej butelki, jest lekka i wygodna w użyciu. Ja za względu, na to że mam dość długie i gęste włosy poświęciłam na płukankę prawie całe piwo.

Umyłam włosy jak zwykle. Później naniosłam na nie moją ulubioną odżywkę i po chwili spłukałam ją za pomocą piwnej płukanki - ot cała filozofia. Włosy lekko pougniatałam.

Efekty?

Po lewej zdjęcie z lampą błyskową, po prawej bez.

Włosy bardzo miękkie, błyszczące, nawilżone i bardziej elastyczne. Nie są sztywne ani klejące, dobrze się układają. Końcówki włosów wyglądają lepiej, bardziej zdrowo i lśniąco. Zresztą włosy błyszczą od nasady aż po same końce (ja w reklamie). Myślę, że płukanka piwna będzie w używana przeze mnie częściej.