Środowe papranie się w błotku czyli recenzja: Health & Beauty, Dead Sea Mud

Health & Beauty, Dead Sea Mud

Dziś słów kilka o błotku z Morza Martwego, które już jakiś czas temu, przywieźli mi rodzice z zagranicznej wycieczki.


Morze Martwe jest najbogatszym miejscem w naturalne minerały niezbędne w utrzymaniu zdrowego metabolizmu komórkowego.

„Czarne błoto” z dna Morza Martwego jest bardzo dobrze znane z właściwości leczniczych i pielęgnacyjnych, zawiera 26 minerałów, takich jak magnez, wapń, potas, chlorki, cynk, lit, chrom, żelazo, jod. Ma zastosowanie w leczeniu wielu chorób skóry. Wysokie stężenie minerałów w czarnym błocie działa odmładzająco na skórę oraz pobudza krążenie krwi.

Dead Sea Mud łączy w sobie minerały z Morza Martwego. Oczyszcza, wygładza. Dodatkowo wykazuje działanie ujędrniające oraz odmładzające, dzięki przywróceniu równowagi komórkom skóry. Łagodzi bóle mięśni i stawów. Działa kojąco a jednocześnie pobudzająco i orzeźwiająco. Działa terapeutycznie na wszelkiego rodzaju problemy skórne.

http://www.cosmetologia.pl/


Zgodnie z sposobem użycia błotko nałożyłam na 20 minut przed prysznicem (nie nakładamy błotka na twarz). Nie mam pojęcia dlaczego w polskiej instrukcji jest to zalecane...

Moje wrażenia:

Błotko we współpracy jest dość ciężkie. Początkowo na rękę wylała mi się brudna woda, później było już lepiej :) Zaczęło się pojawiać błotko o konsystencji mokrej gliny (?).

Zapach - dla mnie jest to zapach mokrego piasku.

Oczywiście udało mi się ubrudzić pewną część łazienki ;) - na szczęście błotko dobrze się zmywa.

Nakładanie błotka to proces dość żmudny. W czasie aplikacji wyczuwalne są drobne kamyczki (dodatkowa funkcja peelingu) - co dodaje autentyczności błotku. Rzeczywiście miałam wrażenie jakby błotko było wydobyte z ziemi i włożone prosto do mało praktycznego opakowania (jest niestabilne i nie można go ponownie zamknąć - trzeba kombinować). Błotko nałożyłam na uda i łydki, czułam efekt grzania i to jak zasycha na skórze. Zmywanie nie było dużym wyczynem - błotko zmywa się całkiem łatwo.

Efekt?

Skóra gładkie. Nie zauważyłam żadnego podrażnienia czy też zaczerwienienia skóry. Do tego skóra jest bardziej napięta i troszkę jędrniejsza (po peelingu cukrowo-kawowym zauważam lepsze ujędrnienie) i dobrze oczyszczona. Konieczne jest użycie balsamu, ponieważ skóra po zabiegu jest lekko przesuszona.

Błotka na pewno będę jeszcze używać, chociażby ze względu na to, że dużo mi go zostało.

Kosmatyki z firmy Health & Beauty są już dostępne w Polsce na TEJ stronie, aczkolwiek mojego błotka tam nie znalazłam.

Jeżeli marzy Wam się wyjazd do SPA lub nad Morze Martwe zajrzyjcie TU