Włos ma głos - Akcja: zapuśćmy się na wiosnę ;) 2


Witajcie Kochane! Minął już miesiąc mojego intensywnego zapuszczania włosów :) Czas na pierwsze podsumowanie. 


O całej akcji i o tym jak jak się u mnie rozpoczęła pisałam Wam w TYM poście :) Przez pierwszy miesiąc moimi wspomagaczami były:


Jak za pewne pamiętacie drożdży tabletek tabletek z drożdżami piwnymi zażywałam dziennie dziesięć (maksymalnie można ich zażywać 12 dziennie) 3 tabletki po śniadaniu, 3 po obiedzie i 4 po kolacji. Muszę przyznać, że udało mi się być systematyczną, chyba tylko raz opuściłam wieczorną dawkę drożdży. 200 tabletek wystarczyło mi na 20 dni, potem przez pięć dni zażywałam ich po kilka dziennie (w domu znalazło się niedokończone opakowanie mamy, takich samych drożdży), a przez ostanie 3 dni nie zażywałam ich wcale. Obawiałam się, że drożdże będą mi niemiło pachnieć i ciężko będzie je przełknąć nawet w formie tabletek. Nic podobnego, drożdże pachniały niczym płatki kukurydziane i jak dla mnie taki też miały posmak. Połykało się je łatwo :)

Nie zauważyłam poprawy metabolizmu, ani lepszego funkcjonowania układu nerwowego ;) Za to moja skóra wygląda bardziej promiennie. Przez trzy ostatnie dni, w których nie zażywałam drożdży wcale byłam zdecydowanie bardziej zmęczona, także myślę że drożdże piwne rzeczywiście zmniejszają uczucie zmęczenia i znużenia. 


Jeżeli chodzi o wcierkę Jantar, tak jak Wam pisałam najlepiej przelać ją do butelki z atomizerem. Codziennie spryskiwałam nią włosy u nasady i delikatnie masowała skalp. Zapach wcierki, to dla mnie delikatne męskie perfumy, wodnista konsystencja. Opakowanie wystarczyło mi na nieco ponad 3 tygodnie.Nie zauważyłam żeby wcierka wywołała u mnie jakieś podrażnienie, czy swędzenie, skalp wygląda na zdrowy. Największym minusem jaki zauważyłam, to fakt, że przez codziennie spryskiwanie skalpu włosy krócej pozostawały świeże. Jak na razie nie zauważyłam pojawienia się baby hairs. 

Ale przejdźmy do wyników.

W poprzednim miesiącu moje włosy w najdłuższym miejscu, od linii czoła miały 63 cm.

Pierwsze zdjęcia zrobione świetle dziennym a drugie z lampą stąd taka duża różnica kolorów.
Wedle moich pomiarów (a w zasadzie pomiarów mojego chłopaka, który tym razem pomógł mi w mierzeniu za co w tym miejscu mu dziękuje;) włosy obecnie mają długość 65 cm. Wobec tego przybyły 2 cm. :) Pasemko pomiarowe z grzywki urosło z 27 cm do 29,3 cm :) Czyli urosło dokładnie o 2,3 cm.

Cieszę się z tego rezultatu, jednak przyznam, że mam apetyt na więcej :)

W następnym miesiącu kontynuuję kurację drożdżami piwnymi Lewitan tym razem 3 tabletki, 3 razy dziennie. Zostaje również ze mną wcierka Jantar, stosowana codziennie. Do tego zacnego grona dołącza nieco już sfatygowany olejek łopianowy z czerwoną papryką od firmy Green Pharmacy


Naturalny olejek łopianowy w połączeniu z naturalnym ekstraktem czerwonej papryki tworzą skuteczny preparat o sprawdzonym wzmacniającym i pobudzającym działaniu na włosy. Dzięki regularnemu stosowaniu olejek wyraźnie wzmacnia osłabione włosy i stymuluje ich wzrost. Czerwona papryka pobudza mikro-cyrkulacje krwi co ułatwia przenikanie dobroczynnych składników oleju łopianowego w głąb cebulek włosowych. Włosy stają się gęstsze, mocniejsze, lśniące i pełne życia. Odpowiedni pielęgnowane dobrze się rozczesują i lepiej układają.

Skład: Vegetable oil. SC-CO2 - extract Arctium Lappa (Burdock), Capsium Annuin Resih BHT

Olejek kupiłam już dość dawno ale jak do tej pory nie stosowałam go regularnie, w marcu będę nakładać na włosy u nasady 30 minut przed każdym myciem głowy.





Pamiętajcie, że do akcji możecie się przyłączyć również w trakcie jej trwania, 
włosy zapuszczamy do Dnia Dziecka ;)