Moje zamówienie z TRINY.pl


Dziś zaprezentuje Wam najnowsze zamówienie ze sklepu TRINY.pl, w którym przeważyły kosmetyki w proszku (tego jeszcze nie było). Większość produktów pochodzi z Indii, to również dla mnie nowość. Zapraszam!


Zdążyłam już przetestować cztery z pięciu produktów. Poniżej dzielę się z Wami moimi wrażeniami, a jeśli wykażecie zainteresowanie zaprezentuję w kolejnych wpisach efekty długofalowe.

Zaczniemy od produktów do włosów, które w mojej przesyłce przeważyły.

Na pierwszy ogień poszedł olejek do włosów i skóry głowy, o którym już wiele słyszałam ale do tej pory jeszcze nie zdecydowałam się go przetestować.






Pierwsze wrażenia: Po pierwsze jestem zachwycona składem, zerknijcie powyżej co tam się w nim mieści! Po drugie bardzo charakterystyczny zapach - wierzę, że nie każdemu przypadnie do gustu. Zastanawiałam się jak go określić, kojarzył mi się z takimi bardzo ciężkimi męskimi perfumami. Poprosiłam męża aby pomógł mi w umiejscowieniu tego zapachu. Na moje pytanie: "czym to pachnie?" - Odpowiedział "Kościołem". I rzeczywiście ten zapach przypomina kadzidła używane podczas mszy w kościele. 
Olej w zimniejszej temperaturze ma stałą konsystencje, gdy go trochę podgrzejemy zyskuje formę płynną. 
Jeżeli chodzi o aplikacje, to użyłam produktu zgodnie z instrukcją czyli umyłam włosy delikatnym szamponem, wmasowałam olej w skalp i we włosy, związałam w koczek, zabezpieczyłam poduszkę ręcznikiem i poszłam spać. Rano próbowałam umyć włosy za pomocą produktu, który zobaczycie poniżej, lecz finalnie wykorzystałam delikatny szampon.

Efekty?

Świetne! Znacie to uczucie gdy włosy zaraz po farbowaniu, milutkie, mięciutkie? Takie właśnie są teraz moje włosy! I to bez żadnej chemii. Mam wrażenie także, że kolor pogłębiony. Włosy są również lśniące, wyraźnie odżywione, bardziej mięsiste. Jedyny minusik, że kadzidlany zapach wciąż jest na nich wyczuwalny.


Olej zawarty w buteleczce myślę, że wystarczy mi na 3-4 aplikacje. Następnym razem mam zamiar nałożyć olejek na bazę nawilżającą z żelu aloesowego. 

Cena (w promocji): 20,50 zł/90ml





Pierwsze wrażenia: Wyżej zaprezentowany produkt wprowadził mnie w swoistą konsternacje. Ze strony sklepu zamówiłam maskę do włosów, na opakowaniu jest napisane, że to szampon. Z jednej strony jest to maska do włosów z drugiej strony w opisie na TRINY.pl widnieje sugestia żeby nie nakładać jej na włosy... Na pakowaniu jest napisane żeby do produktu dodać wody - powstają grudki, na stronie jest sugestia, że ma być to ciepła woda... W instrukcji użycia przetłumaczonej na język polski dostajemy informacje aby produkt na skalpie zostawić na 1-2 minuty, poniżej mamy prezentacje w języku angielskiej, na której widnieje czas 30-45 minut. W głowie, może się zakręcić od tych sprzecznych sugestii... Należałoby to jednak zunifikować... 

Zdecydowałam się użyć produktu trochę w roli szamponu, trochę w roli maski. Po całonocnym olejowaniu z Sesą (patrz produkt wyżej), zmoczyłam włosy i nałożyłam papkę od Almy. Włosy zawinęłam w koczek i założyłam czepek - tak wytrwałam przez ok 30 min. Produkt nie poradził w ogóle sobie z olejem, musiałam użyć delikatnego szamponu. Wobec tego jest to bardziej maska do skóry głowy. Jeśli chodzi o zapach, to kojarzy mi się z papryką w proszku, jest raczej delikatny. 

Zasadniczo skóra głowy, po moich eksperymentach ma się dobrze. 

Cena (w promocji): 11,70 zł/100g





Powyższa henna jest jedynym produktem, którego jeszcze nie przetestowałam ale pewnie już niedługo, to nastąpi. Jeżeli ciekawi Was farbowanie włosów henną zapraszam do moich z nią doświadczeń TU. Tym razem postawiłam na inną firmę i ciemniejszy kolor. Mam szczerą nadzieję, że się nie zawiodę. 

Cena: 37,56 zł/100g





Ostatni mój wpis w całości poświęciłam glinką w pielęgnacji (znajdziecie go TU). Powyższa glinka ma bardzo przyjemny, perfumowany zapach. Nałożyłam ją na twarz na około 20 minut. Nie miałam najmniejszego problemu z jej rozrobienie, nie spływała także z twarzy. Nie chciałam aby mi zastygła na buzi dlatego co jakiś czas pryskałam ją wodą różaną. Zmycie jej z twarzy również nie sprawiło żadnych problemów - wystarczyła ciepła woda. 
Efekty? Skóra oczyszczona, zmatowiona, wygładzona, pory skóry zwężone.

Cena (w promocji): 5,44 zł/100g






W chwili, w której piszę ten wpis udało mi się już kilkakrotnie użyć powyższego produktu. Z każdym użyciem coraz bardziej przypada mi do gustu. Po pierwsze ma skład, który mi się podoba. W smakuj dla mnie taka miętowo-eukaliptusowa - niewątpliwie przyjemna i odświeżająca. Mamy tu do czynienia ze zdecydowanie mniejszą ilością piany niż przy użyciu standardowej pasty ale mnie wcale, to nie przeszkadza. Zęby są lepiej oczyszczone niż przy użyciu zwykłej pasty, wszelki nalot zostaje usunięty. Nie zauważyłam podrażnienia dziąseł ale też przeważnie nie mam z tym problemów. W niedawnym poście skarżyłam się Wam na pastę do zębów (TU). Tym razem znalazłam alternatywę o przyjemnym składzie i myślę, że proszek duże szanse aby zagościć u mnie na stałe.

Cena (w promocji): 16,47 zł/120ml

Na koniec kilka słów o realizacji zamówienia ze strony TRINY.pl

Zamówienie złożyłam w piątek paczka została mi dostarczona we wtorek (czyli niezwłocznie). Za przesyłkę zapłaciłam przelewam "z góry". Ponieważ moje zamówienie przekroczyło (nieznacznie ale jednak) 90 zł nie zapłaciłam dodatkowo za przesyłkę. Wybrałam przesyłkę Pocztą Polską "Pocztex Kurier 48". W dzień zakupu dostałam kilka wiadomości na maila z potwierdzenia zakupu itp. W poniedziałek zostałam poinformowana, że przesyłka została do mnie wysłana, jednak nie dostałam możliwości śledzenia gdzie dokładnie się znajduje ("emonitoringu"). Paczka dotarła do mnie na następny dzień w formie nienaruszonej, produkty również w stanie nieskazitelnym. W gratisie dostałam krem z Vianka i "krówkę" - cenię sobie takie miłe gesty.