środa, 4 marca 2015

Serum migdałowe AHA 10% - recenzja

Zdradzę Wam już na samym wstępie, że działania serum jestem bardzo zadowolona!


Jednak zacznijmy od początku serum zamówiłam ze strony Biochemia Urody, a sposób przyrządzenia prezentowałam Wam TU.


Serum zalecane jest głównie cery zanieczyszczonej, z wypryskami, zaskórnikami, bliznami i przebarwieniami potrądzikowymi (w każdym wieku). Aby poznać składniki serum, jego zbawienne działanie i wiele innych informacji zajrzyjcie TU.

Zapas serum przechowujemy w plastikowej butelce, a tą część, którą używamy na bieżąco w szklanej z pipetką w pokojowej temperaturze.


Na opakowaniu wpisujemy datę ważności produktu, w tym przypadku jest to 8 miesięcy.


Pipetka jest bardzo precyzyjna i wygodna w użyciu (zdecydowanie lepsza niż ta z Bioliq). Łatwo nabiera się nią serum, które ma dość wodnistą konsystencje. 



Serum nalewamy pipetką na zagłębienie w dłoni i opuszkami palców nanosimy na oczyszczoną skórę Twarzy kulistymi ruchami. Niedługo po aplikacji moja skóra była nieco zaczerwieniona, ale rano wyglądała zupełnie prawidłowo, a wręcz świetnie. Jak tylko się obudziłam chciałam sprawdzić jaka skóra jest w dotyku, okazała się bardzo gładka i milutka w dotyku niczym twarz małej dziewczynki ;)

Gdy spojrzałam w lustro również byłam pozytywnie zaskoczona, pory skóry były zwężone, cera wyglądała promiennie :)) Po paru godzinach zaczęła mi się lekko łuszczyć skóra na brodzie (efekt złuszczający kwasu).

Przy kolejnych aplikacjach zaczerwienienie było mniejsze jednak poranny efekt gładkiej, nawilżonej i miłej w dotyku, dobrze oczyszczonej skóry, ze zwężonymi porami nie zmienił się.

Serum pomimo tego, że nie ma go może specjalnie dużo jest wydajne, ponieważ stosujemy go w małych ilościach 1-2 razy w tygodniu. Należy pamiętać aby po użyciu, a przed wyjściem na słońce użyć kremu z filtrem. Serum ma silniejsze działanie niż kwasy owocowe o których pisałam Wam TU.